piątek, 22 stycznia 2016

Bajka o rybaku i jego żonie

Żył sobie pewien rybak ze swoją żoną. Mieszkali w lepiance nad morzem. Rybak codziennie siadał nad brzegiem morza i łowił. Pewnego razu siedział tak długo, aż wreszcie coś szarpnęło wędką. Kiedy ją wyciągnął, ujrzał złotą rybkę, która przemówiła ludzkim głosem i poprosiła, żeby ją wypuścił do wody. Rybak ulitował się nad nią i wypuścił z powrotem do morza. Udał się z pustym koszem do domu. Żona była zdziwiona i niezadowolona, że wrócił z niczym. Poleciła, żeby zażądał pięknej chaty. Rybak poszedł na brzeg morza, zawołał złotą rybkę i powiedział, czego pragnie żona. Rybka odpowiedziała, że życzenie zostanie spełnione. Kiedy wrócił do domu ujrzał na miejscu starej lepianki piękną chatę, a przed nią żonę siedzącą na ławeczce. Za domem znajdował się ogród. Na podwórku biegały gęsi i kaczki. Rybak myślał, że teraz może żyć w spokoju. Jednak żona zażądała kolejnego prezentu, tym razem zamku, bo dom wydawał się jej już za mały. Rybka ponownie spełniła marzenie żony rybaka. 
Po powrocie znad morza zobaczył on zamek z dziedzińcem i ogrodem, w którym kwitły kwiaty oraz rósł sad z owocami. To jednak żonie nie wystarczyło, na drugi dzień zleciła rybakowi, by poprosił rybkę, aby uczyniła ich królami tego kraju. Rybka spełniła jej marzenie. Rybak wrócił do domu i zobaczył żonę na tronie z brylantów i  wokół niej zebrany dwór. Żonie jednak również było tego za mało. Postanowiła zostać cesarzem. Rybka powiedziała, żeby wracał do domu, bo jego żona jest już cesarzem. Ale jego małżonka była już znudzona władzą i wymyśliła, że chce zostać papieżem. Rybka spełniła jej żądanie. Mało tego było żonie rybaka. Postanowiła, że chce rządzić całym światem i chce mieć władzę jaką ma Bóg. Powiedziała mężowi, aby nie wracał bez spełnienia rozkazu. 
Kiedy rybak poszedł nad morze, była straszna nawałnica i okropny wiatr. Po zawołaniu rybki usłyszał „Idź do żony, siedzi z powrotem w starej lepiance”. I oboje mieszkają tam po dziś dzień…
Morał: Nie warto marzyć o bogactwach, luksusach, władzy, bo ….w miarę jedzenia apetyt rośnie. Nie można być zachłannym i pazernym” .

Basia (może zagląda na bloga:))